O wątpliwej rzetelności dziennikarskiej Marcina Gawrylika już pisywaliśmy. Jak się okazuje, można przebijać własne szczyty hipokryzji...
Nasz najprawszy z prawych swego czasu mocno wytykał na swoim bloogu wpadkę fotoszopową posła Piechocińskiego, w której w ręce posła została cudownie wkomponowany pęk kwiatów. Ot, niby manipulacja, czy szkodliwa? Oceńcie sami:
źródło: http://marcingawrylik.blox.pl/html
I oto nagle ów sędzia ludzkich przywar został przyłapany na ciekawszym zajęciu. Otóż Pan Gawrylik w sposób dużo szkodliwszy fałszuje rzeczywistość, bowiem w celu lepszej promocji Stefana Traczyka kadruje, przycina i manipuluje zdjęcia tak, aby zachować monopol swojego szefa. Komu przeszkadza Dariusz Grajda? Jak długo jeszcze Stefan Traczyk w bezpardonowej walce o stołek i miejsce na zdjęciach jest w stanie okłamywać rzeczywistość? Czyż nie jest hipokryzją apel Traczyka o wolność i brak cenzury internetu? Czy Stefan Traczyk jest jeszcze wiarygodny?
Wprawne oko dostrzeże zabawę fotoszopem, chyba że "redaktor" Gawrylik, jako autor fotografii alternatywnego wszechświata ma obiektyw o ogniskowej przeczącej prawom fizyki.
górne zdjęcie to Celestynka, dolne - Tygodnik Regionalny.
W celu odróżnienia przeniesiono sygnaturę dolnego zdjęcia
ze strony lewej na prawą